Jump to content

Jak urządzić mały salon, który nie dusi, tylko oddycha

From Freakapedia

Styl prowansalski to przede wszystkim tekstylia. Zamiast syntetycznych firanek wybrałam lniane zasłony z ręcznie robioną falbanką. Na podłodze położyłam bawełniany chodnik w paski w kolorze bladego różu i błękitu. Dla gości przygotowałam wersalkę w korytarzu - to rozwiązanie ratuje mnie podczas niespodziewanych wizyt. Dobra wersalka nie musi być brzydka, wybrałam model z tapicerką welurową w kolorze szałwii, która pasuje do prowansalskiej palety. Ważne, żeby miała solidny stelaz listwowy i materac piankowy o grubości przynajmniej 10 cm.

Na koniec kilka trików, które ratują małe przestrzenie. Zamiast tradycyjnego stolika kawowego postaw na dwa mniejsze pufy z miejscem do przechowywania w środku. Można je przesuwać, stawiać pod nogi, a gdy przyjdą goście, zamienić w dodatkowe siedziska. Zrezygnuj z firanek na rzecz rolet rzymskich lub żaluzji pionowych. Zajmują mniej miejsca i nie blokują światła. Pamiętaj też o pionowych liniach. Wysokie, wąskie regały przyciągają wzrok do góry i sprawiają, że sufit wydaje się wyższy. Jeśli masz niskie sufity, unikaj tapet z poziomymi pasami. Lepiej postawić na pionowe wzory lub gładkie, jasne farby. I najważniejsze: nie kupuj wszystkiego na raz. Mieszkanie potrzebuje czasu, żeby nabrać charakteru. Zacznij od kanapy z pojemnikiem na pościel i materacem piankowym na stelazu listwowym. Reszta przyjdzie z czasem.

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam prowansalską kuchnię w magazynie, pomyślałam, że to tylko dla posiadaczy wiejskich domów z widokiem na lawendowe pola. Prawda jest taka, że styl prowansalski świetnie sprawdza się nawet w bloku z wielkiej płyty, pod warunkiem że umiejętnie dobierzesz meble i dodatki. Kluczem jest naturalność - wyblakłe błękity, pastele i surowe drewno. Zamiast udawać, że mieszkasz w Prowansji, lepiej skupić się na atmosferze spokoju i przytulności. W moim trzydziestometrowym mieszkaniu udało się to osiągnąć bez wielkich nakładów, stawiając na kilka charakterystycznych elementów.

Często słyszę od znajomych, że boją się, iż meble z funkcją spania będą wyglądać jak z akademika. Nic bardziej mylnego. Nowoczesna wersalka z tapicerką welurową w kolorze musztardowym czy butelkowej zieleni potrafi być ozdobą salonu. Ważne, aby stelaz listwowy był solidny, a materac piankowy miał odpowiednią gęstość. Nie warto oszczędzać na tych elementach. Gdy ktoś nocuje u ciebie, pamięta nie wygląd kanapy, ale to, czy spał dobrze. Dlatego stawiam na sprawdzone rozwiązania i czytam opinie przed zakupem.

Gdy myślę o tym wszystkim, zdaję sobie sprawę, że nie chodzi tylko o ładne lampy. To sposób na życie w małej przestrzeni bez poczucia klaustrofobii. Dzięki kilku prostym zmianom – taśmom LED, kinkietom i lampom stojącym – moje 32 metry stały się funkcjonalne i pełne ciepła. Nie musicie wydawać fortuny. Zacznijcie od jednego kąta, dodajcie ściemniacz, wymieńcie żarówki na ciepłe. Zobaczycie, jak zmieni się wasza codzienność. Bo światło to najprostsze narzędzie do tworzenia nastroju, a jego magia tkwi w szczegółach.

Łazienka to miejsce, gdzie styl prowansalski może być ryzykowny ze względu na wilgoć. Wybrałam płytki imitujące terakotę w kolorze terakoty, ale w wersji gresowej - łatwiejsze w utrzymaniu. Nad umywalką powiesiłam lustro w antycznej ramie, którą sama pomalowałam kredową farbą. W szafce pod umywalką przechowuję ręczniki lniane w kolorze bladego fioletu. Ważne, żeby meble w łazience były z drewna egzotycznego lub dobrze zaimpregnowanego sosnowego - wilgoć szybko zniszczy nieodpowiednie materiały. Styl prowansalski nie musi oznaczać codziennego polerowania.

Największym wyzwaniem w moim małym mieszkaniu był podział stref bez stawiania ścian. Gdy goście zostawali na noc, a ja rozkładałam wersalkę, potrzebowałam, żeby strefa nocna nie raziła w oczy. Postawiłam na taśmę LED pod listwą przypodłogową wzdłuż całej ściany. Daje miękkie, rozproszone światło, które nie oślepia, a jednocześnie wyznacza granicę między salonem a częścią sypialnianą. Do tego dodałam mały kinkiet z regulowanym ramieniem nad miejscem do spania. Dzięki temu mogę czytać przed snem, nie budząc partnera. Oświetlenie nastrojowe nie tylko zmieniło wygląd wnętrza, ale też sprawiło, że przestałam czuć się jak w klatce.

Po latach testowania różnych rozwiązań wiem, że styl prowansalski w bloku wymaga kompromisów. Zamiast kamiennych posadzek wybrałam panele winylowe imitujące dębowe deski. Zamiast ciężkich firan - lekkie lniane rolety. Ale to działa. Wnętrza w stylu prowansalskim to nie tylko wygląd, to sposób na życie - wolniejsze, bardziej naturalne. Nawet jeśli mieszkasz na dziesiątym piętrze, możesz mieć kawałek Prowansji u siebie. Wystarczy dobra wersalka dla gości, kilka lnianych poduszek i odrobina lawendowego olejku w dyfuzorze. Reszta przyjdzie z czasem.